czwartek, 17 grudnia 2009

W zdrowej kawie zdrowy duch


w zdrowej kawie zdrowy duch, originally uploaded by Hodowca.
Kawa parowała, a aparat był pod ręką. Ot, cała historia.
Aha, światło też nie było najgorsze :-)

sobota, 12 grudnia 2009

Drogowcy zaskoczyli zimę

Nie licząc anomalii na Dzień Nauczyciela, to śniegu jeszcze w tym sezonie nie mieliśmy. Ale drogowcy nie śpią i dmuchają na zimne. Jest pogodna grudniowa noc, a Aleją Mickiewicza pomyka kawalkada pługów, które - sądząc po śladach na asfalcie - chyba sypią sól. Czy oni wiedzą coś, o czym my nie wiemy...?

Zdjęcie jest świeżutkie, zrobione niecałą godzinę temu.

czwartek, 10 grudnia 2009

Blair Witch Uszat


Blair Witch Uszat, originally uploaded by Hodowca.
Na Piotrkowskiej w Łodzi stoi pomnik Misia Uszatka. Pokazywałem go już na moim innym blogu. To zdjęcie nie trafiło do tamtego wpisu, ale myślę, że warto się nim podzielić tutaj.

Oglądaliście Blair Witch Project?

niedziela, 6 grudnia 2009

Kinderferienlager


1989, DDR Kinderferienlager, originally uploaded by Hodowca.

Każde zdjęcie ma swoją historię - głosi podtytuł tego bloga. Zaś ta marna fotografia ma dla mnie wartość historyczną wręcz unikatową. Już tłumaczę dlaczego.

W 1989 roku, jako dzieciak z podstawówki (choć dziś byłoby to gimnazjum), zostałem wysłany przez rodziców na kolonie za granicę, do bratniego kraju NRD. Autokar dowiózł nas w uroczą okolicę pełną jezior i lasów, po czym zatrzymał się przed budynkiem, na widok którego my, koloniści, wpadliśmy w popłoch. TO podobno była szkoła, na czas wakacji zamieniana w ośrodek kolonijny. Ale TO wyglądało jak zapuszczona rudera i w sumie tym właśnie było. Tamtych kolonii w ogóle nie wspominam dobrze, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że NRD kojarzyło się wtedy przeciętnemu Polakowi jako niemalże Zachód. I te biedne dzieciaki w autokarze - w tym ja - wyobrażały sobie, że jedziemy w nie wiadomo jakie luksusy. A tu taaaaki zonk!

Efekt tego szoku był taki, że postanowiłem jakoś uwiecznić to miejsce gwałtownego zderzenia wyobrażeń z rzeczywistością. I specjalnie w tym celu, wyłącznie dla tego jednego zdjęcia, kupiłem swój pierwszy aparat fotograficzny :-)

Był to jakiś najprostszy z możliwych, plastikowy i tandetny model. Ale tylko na taki było mnie stać z mojego kieszonkowego. Oczywiście aparat był enerdowski. Nabyłem go chyba w sklepie z zabawkami, w ogóle był koloru różowego! Kompletnie nie pamiętam jego nazwy. Ot, różowe prostokątne pudełeczko z kliszą w środku.

I tak oto powstała pierwsza fotografia, którą zrobiłem moim własnym aparatem. Trzy miesiące później runął mur berliński. Jakby nie patrzeć - kawał historii :-)

poniedziałek, 30 listopada 2009

Galapagos, czyli cieplejszy listopad


Smok Wawelski, originally uploaded by Hodowca.
Smoka z powyższego zdjęcia dedykuję dzisiejszej jubilatce, przez przyjaciół zwanej Galapagosem.

Skąd taka dedykacja? Smoka zna każdy. Smok niesie ogień i zawsze gromadzi ludzi wokół siebie. Został sfotografowany w piękny i ciepły dzień pod koniec listopada (jak ciepło było, można poznać po tym, jak ludzie byli poubierani). I dlatego mi się dziś tak skojarzył :-)

Wszystkiego najlepszego, Galapagosie!

piątek, 27 listopada 2009

Sunset at The Gigabyte Towers


Sunset at The Gigabyte Towers, originally uploaded by Hodowca.
Wyobraziłem sobie zachód słońca nad centrum Łodzi. Ale taki alternatywny, technologiczno-futurystyczny zachód.
Przede wszystkim więc, biurowiec Centralu zmienił nazwę na Gigabyte, i został postawiony na boku zamiast pionowo. Wieżowce łódzkiego manhattanu majaczą w tle tak jak powiny, a w dole panuje tradycyjny chaos kamienic i budek z chińszczyzną. I tylko słońce zachodzi jakoś nie z tej strony, co trzeba, bo od południa. Ale w końcu to tylko moja metaforyczna wizja :-)

Wizja - czyli płyta główna, procesor i pamięć - została nabyta wczoraj, razem z nową kartą graficzną. W tej chwili wszystko siedzi już w moim komputerku i się instaluje. A na bloga wpis powstaje obok, na netbooku.

wtorek, 24 listopada 2009

Wistom Structure Slideshow




Dzisiaj zupełnie eksperymentalnie zamiast jednego zdjęcia zamieszczam pokaz złożony z dwunastu. Będzie to druga część fotorelacji z tomaszowskiego Wistomu (pierwsza część jest TUTAJ). Wtedy skupiłem się na detalach, teraz bardziej na strukturze budowli. Są więc scenerie niczym z filmów grozy czy SF, zalane pomieszczenia, klaustrofobiczne wnętrza kominów i szybów wind, schody nie dla ludzi z lękiem wysokości, tajemnicze wielkie otwory w ścianach, kłębowiska betonowych żerdzi czy smugi światła spod sufitu. Słowem - niesamowite miejsce dla każdego z odrobiną wyobraźni. Polecam raz jeszcze!