Kiedy balans bieli jest ustawiony ręcznie na światło żarówki, to lepiej wtedy nie robić zdjęć na słonecznej łące. Ja niestety nie sprawdziłem ustawień i to zdjęcie wyszło z aparatu całe niebieskie. Obrzydliwie niebieskie. Uruchomiłem jednak moje ulubione suwaczki w komputerze - i efekt widzicie powyżej. Coś tam dało się uratować, nawet muszę przyznać, że fotka nabrała pewnego dramatyzmu. Ale odrealnienie zostało. Prawdziwe kolory były zupełnie inne i już ich nie odzyskam. Jaka stąd nauczka? A różna. Jedni powiedzą: trza było focić w rawach. Inni, że było pilnować ustawień. Albo jak się nie umie, to ustawić na auto. I to wszystko właściwie prawda. Errare homini lupus est.
A samo zdjęcie zrobiłem przemierzając Pradolinę Warszawsko - Berlińską, obszar chroniony programem Natura 2000 (to ten sam program, który chroni Dolinę Rospudy). Są to okolice ciekawe również z historycznego punktu widzenia: tu gdzieś toczyła się w 1939 roku Bitwa Nad Bzurą (w Kutnie znana jako Bitwa pod Kutnem). Jest to miejsce dla człowieka nieprzyjazne - pełno tu bagien, mokradeł i co chwila jakaś ukryta w trawach rzeczka przecina wędrowcom drogę. Zimą wiatr nawiewa zaspy śniegu na szosę, a gęste mgły to tutaj prawie codzienność. Tylko patrzeć, aż z czeluści wychynie jakiś utopiec czy inna kikimora.
A jednak, większość kierowców przemyka ten odcinek zupełnie nie zwracając uwagi na jego wyjątkowość. Ot, kolejny nudny i płaski fragment, jakich w centralnej Polsce pełno. I ja również myślałem podobnie przez wiele lat, podczas których przemierzyłem Pradolinę setki razy, nie zdejmując nawet nogi z gazu. Aż któregoś dnia, kilka lat temu, przy okazji remontu mostka, zrobiono tam ruch wahadłowy. Dopiero wtedy pierwszy raz zatrzymałem się wśród tych moczarów i dopiero wtedy dostrzegłem ich piękno. Jak to możliwe, że codziennie mijamy takie perełki natury i kompletnie je ignorujemy?
piątek, 20 listopada 2009
Balans niebieli
wtorek, 17 listopada 2009
Sydney Opera House
poniedziałek, 9 listopada 2009
Dwa lata przed lustrem
Odwiedzając w zeszłym roku pałacyk w Rzucewie (nad Zatoką Pucką), dostrzegłem przed wejściem kamień z datą. Niby nic szczególnego, ale przypomniało mi się, że dokładnie tego dnia kupiłem moją pierwszą lustrzankę. Dziś właśnie mijają dwa lata od tamtej chwili, którą uważam za początek mojej przygody z fotografią na poważnie. Wcześniej też robiłem zdjęcia. Dużo zdjęć. Dobrych zdjęć. Ale po zakupie lustrzanki moje fotografowanie nabrało jakiegoś nowego wymiaru, nowej jakości - i tempa.
Dzisiaj mam wrażenie, że lustrzankę miałem od zawsze. Zjeździłem z nią Polskę wzdłuż i wszerz kilka razy, a i kawał Europy obejrzałem przez jej obiektywy. Dzięki zdjęciom poznawałem nowych ciekawych ludzi, a dzięki nim mogłem robić kolejne, jeszcze ciekawsze zdjęcia. Połączyłem pasję z pracą i dużo się nauczyłem. A to dopiero dwa lata! Więc już nie mogę się doczekać kolejnych :-)
czwartek, 5 listopada 2009
"Remember, remember, the Fifth of November"
The Gunpowder Treason and Plot,
I know of no reason
Why the Gunpowder Treason
Should ever be forgot.
Guy Fawkes, Guy Fawkes, t'was his intent
To blow up the King and Parli'ment..."
niedziela, 1 listopada 2009
Anioł i Księżyc
Wczoraj miałem okazję ponownie spróbować swoich sił w konfrontacji z motywem cmentarnego anioła na tle pełnego księżyca. Tym razem fotografii towarzyszyły solidne przygotowania, szukanie odpowiedniego kąta, kadru, odpowiednich ustawień w aparacie. Nawet samo rozstawienie statywu było nie lada wyzwaniem na ciasnych ścieżkach między grobami. A efekt? Ja tam jestem zadowolony :-)
wtorek, 27 października 2009
Gotham City of Vienna
Kiedy jedna strona katedry św Stefana w Wiedniu jest zasłonięta rusztowaniami, a z drugiej stoi wielki namiot i zasłania resztę - wtedy można rozstawić statyw z trzeciej, tej mniej popularnej. Zawsze podobało mi się zimne, trupioblade oświetlenie tej budowli. Przypominało mi filmy Tima Burtona o Batmanie.
W końcu przyszła pora na zrobienie zdjęcia. Ludzie na dole w obiektyw nie włazili, za to kropił z góry deszcz. Jakaś pani spytała mnie o drogę do ulicy Graben, co oznaczało, że zostałem wzięty za nie-turystę. Miło. Potem przyszła amerykańska wycieczka. Kilka osób stanęło obok mnie, zadarło aparaty w górę i powieliło mój kadr. Sam też często robię tak samo :-)
A potem wziąłem statyw pod pachę i wszedłem do środka. Była tabliczka z zakazem jedzenia lodów, rozmawiania przez telefon, były też inne zakazy, ale fotografowanie - dozwolone. Też miło :-)
czwartek, 15 października 2009
Poznański Szybki Tramwaj (PST)
To było takie improwizowane pstrykanie z wnętrza jadącego tramwaju PST. Faktycznie trzeba przyznać - jest szybki. Jako Łodzianin, zazdroszczę. Teoretycznie u nas też jest coś, co ma szumną nazwę Łódzki Tramwaj Regionalny, było uruchomione w zeszłym roku i łączy supernowoczesną i superszybką linią aż trzy miasta. Teoretycznie. Bo w praktyce, jeśli coś staje co trzysta metrów na światłach i przystankach, i w dodatku dzieli torowisko ze starymi zwykłymi tramwajami, to nie ma prawa jechać szybko.
A wracając do PST - ten kadr powstał oczywiście przypadkowo. Gdybym celował, to w życiu bym nie uchwycił tego w ten sposób. Nie mówię, że nie celowałem. Owszem celowałem, i to nie raz: w tramwaje, jadące w przeciwną stronę. Zgadnijcie, co z tego wyszło :-)