To już nie jest zbieg okoliczności, z tego robi wręcz jakaś tradycja: co roku w lipcu, gdy kolarze jadą Tour de France, ja kupuję sobie kolejny aparat fotograficzny! Dwa lata temu nabyłem lustrzankę, rok temu - maleńki kompakcik. Wczoraj zaś wymieniłem ten kompakcik na jeszcze mniejszy. I oczywiście nie omieszkałem wycelować nowego nabytku na telewizor pokazujący Tour de France.
Ciekawe, co będzie za rok :-)
poniedziałek, 19 lipca 2010
piątek, 9 lipca 2010
na lody do centrun handlowego
Zatłoczone centrum handlowe w Piotrkowie Trybunalskim. Przynajmniej na parterze zatłoczone. Bo wyżej, na schodach, z dala od tego zgiełku, dziecko w spokoju delektuje się lodami. A ja robię zdjęcie :-)
czwartek, 1 lipca 2010
niespodziewany Nikiszowiec
Przyszło mi spędzić dzisiejszą noc w Katowicach. Miałem w portfelu karteczkę z adresem hotelu, a w samochodzie nawigację. I okazało się, że hotel stoi tuż obok malowniczego, zabytkowego osiedla górniczego Nikiszowiec. Zawsze chciałem odwiedzić to miejsce! (osiedle, nie hotel). No i proszę - Nikiszowiec praktycznie sam przyszedł grzecznie do mnie :-)
A chciałem tu przyjechać, bo od dawna słyszałem, że to taka śląska wersja Księżego Młyna z Łodzi. I faktycznie - sporo podobieństw jest. Życzę obu tym dzielnicom rozkwitu i drugiej młodości!
czwartek, 24 czerwca 2010
Nazywam się Stefan. Kot Stefan.
Pusty namiot bezcieniowy generuje kota. Podobnie jak każde puste pudełko czy pusta torba. Nie pozostaje nic innego, jak wcisnąć spust... migawki :-)
Czyżby Stefan wzorował się na tym?
Czyżby Stefan wzorował się na tym?
poniedziałek, 21 czerwca 2010
Zdjęcie numer jeden
Dzisiejsze zdjęcie jest ważne dla mnie z prostej przyczyny: jest to (najprawdopodobniej) pierwsza fotografia, jaką zrobiłem w życiu. Było to latem 1980 roku, podczas wakacji w Świnoujściu. Na zdjęciu są moi rodzice i kawałek dość charakterystycznej rzeźby parkowej, zwanej pieszczotliwie Telesforem.
Dosyć mgliście pamiętam sam moment powstania tej fotografii. Miałem wtedy cztery lata i chyba bardziej od aparatu interesował mnie ten kamienny bazyliszek. Pamiętam, że chciałem sam na niego wejść. Ale tata dał mi aparat do ręki i usiadł z mamą do portretu. Czy obudził wtedy we mnie pasję do fotografii? Nie wiem. Nie jestem dobry w portretach :-)
A zdjęcie pojawia się dzisiaj nieprzypadkowo. Dedykuję je moim rodzicom, w dniu ich trzydziestej piątej rocznicy ślubu. Wszystkiego najlepszego!
Dosyć mgliście pamiętam sam moment powstania tej fotografii. Miałem wtedy cztery lata i chyba bardziej od aparatu interesował mnie ten kamienny bazyliszek. Pamiętam, że chciałem sam na niego wejść. Ale tata dał mi aparat do ręki i usiadł z mamą do portretu. Czy obudził wtedy we mnie pasję do fotografii? Nie wiem. Nie jestem dobry w portretach :-)
A zdjęcie pojawia się dzisiaj nieprzypadkowo. Dedykuję je moim rodzicom, w dniu ich trzydziestej piątej rocznicy ślubu. Wszystkiego najlepszego!
sobota, 19 czerwca 2010
Uroczysko
Czasem trzeba wstać przed czwartą rano, przedzierać się przez krzaki i zarośla, zamoczyć sobie buty i spodnie, oraz zostać pogryzionym przez wściekłe komary. Do tego dzień wcześniej dusząc się trzysta kilometrów w nieklimatyzowanym i nieprzewietrzalnym pociągu osobowym.
Ale dla takich widoków - warto :-)
Ale dla takich widoków - warto :-)
Tutaj więcej do oglądania:
czwartek, 17 czerwca 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)