poniedziałek, 27 maja 2013
"Zwykłość tego zdjęcia trochę je zabija"
Oczywiście prowadzący warsztaty mocno skrytykowali moją fotografię:
- Nie ma tutaj tego, o co chodzi. Może trzeba było włączyć inne proporcje kadru, zrobić to w poziomie bardziej.
- Tutaj z lewej strony te drzewa za dużo mieszają, żeby uzyskać ten efekt, o który ja myślę że chodziło.
- Pewnie można by na tym zdjęciem popracować, może z innej strony to ująć. Ja tu po prostu nie widzę kompozycji zupełnie. Pomysł dobry, pomysł na coś fajnego.
- Poza tym można było wykorzystać tutaj filtry, można było troszeczkę przekoloryzować, trochę filtrów jest.
- Ja bym z tego zrobił kompozycję zamkniętą, bezczelnie dookoła objechał ramką.
- Albo delikatną sepię, żeby wyciszyć tą zieleń.
- Zwykłość tego zdjęcia trochę zabija to zdjęcie.
Z większością uwag w stu procentach się zgadzam. Gdyby to ci panowie zasiadali w jury, wybrałbym do konkursu zupełnie inne zdjęcie. Bo zrobiłem podczas tych warsztatów kilka zdjęć zdecydowanie lepszych :-)
wtorek, 19 marca 2013
czwartek, 14 marca 2013
Wie wiórka, że ja szczurka
Nie zostawiła ogonka. Nie uciekła. Pozowała na mojej lewej dłoni tak cierpliwie, że mialem czas prawą ustawić aparat i zrobić kilka zdjęć.
Moja kotka powinna brać u tej jaszczurki lekcje modelingu.
sobota, 19 stycznia 2013
Fabryka blogów 2013
czwartek, 1 marca 2012
Co ja paczę?
Ciekawe, czy ktoś jeszcze nie wie, o co chodzi z tym "co ja paczę?" :-)
sobota, 3 grudnia 2011
Fabryka blogów 2011
piątek, 25 listopada 2011
Natknąć się na rajd
Ale nie wiedział. Nie pozostało mu więc nic innego, jak zaparkować samochód daleeeeko, potem wdrapywać się pod górę przez leśne bezdroża (bo szosą te rajdówki śmigały), a na koniec stanąć vis-a-vis Pałacu i pstryknąć zdjęcie.
Oczywiście jakaś rajdówka musiała wjechać w kadr :-)
środa, 23 listopada 2011
Dwa tygodnie lata w środku... jesieni
I w przyszłym sezonie wiem, że powtórzę taki wypad po raz kolejny :-)
wtorek, 12 lipca 2011
Kolarze, strzeżcie się drutu kolczastego!
A parę dni później na Tour de France (z którym nasza wycieczka prawie prawie się spotkała) zdarzył się paskudny wypadek. Jeden z kolarzy został potrącony przez samochód ekipy telewizyjnej i wpadł na podobne ogrodzenie. Na ekranie nie było wyraźnie widać, czy jest to drut kolczasty, czy gładki. Komentatorzy Eurosportu nie dopuszczali do siebie pierwszej możliwości. Ponoć oficjalnie we Francji nie można grodzić pastwisk drutem kolczastym.
A jednak. Moja krowa patrzy na mnie smutno zza drutu kolczastego. Nieszczęsny potrącony kolarz również zaplątał się w takie ogrodzenie. Czyli przepisy sobie, życie sobie...
Tutaj [LINK] jest materiał Eurosportu na ten temat. Uwaga - widok jest drastyczny!
sobota, 28 maja 2011
Blaugrana al vent, dwa lata później
Barcelona wygrała Ligę Mistrzów.
Gdybym prowadził zwykłego bloga, to pewnie napisałbym teraz o tym, jak mój brat w tej chwili świętuje gdzieś na ulicach Las Palmas zwycięstwo swojego ukochanego od zawsze klubu.
Ale ja pokazuję zdjęcia. A że tydzień temu zwiedzałem Muzeum FC Barcelony, więc mam stamtąd np zdjęcie hymnu Barçy w różnych językach świata.
Niech to będzie moja relacja z dzisiejszego wieczoru. Blaugrana al vent!
A dla ciekawskich - moja relacja sprzed dwóch lat :-)
wtorek, 24 maja 2011
inspired by Andrea Mantegna
Maj 2011, Barcelona. Od prawie tygodnia w największych miastach Hiszpanii trwają protesty przeciwko nadużyciom i korupcji polityków. Młodzi ludzie dniami i nocami koczują na placach. Rozdają też turystom angielskojęzyczne ulotki tłumaczące o co walczą i przeciw komu protestują.
W XV wieku Andrea Mantegna namalował słynny obraz przedstawiający martwego Chrystusa zdjętego z krzyża. Gdy ponad pięć wieków później szedłem przez Plaça Catalunya w Barcelonie, moją uwagę przykuł ten oto śpiący mężczyzna. Przed oczami od razu stanął mi obraz Mantegni, a przez głowę przemknęła myśl, że przecież Jezus też był buntownikiem przeciwko systemowi.
I gdybym go spotkał na swojej drodze, pewnie też bym mu zrobił zdjęcie :-)
czwartek, 5 maja 2011
dla dzisiejszych maturzystów
Królowa nauk triumfalnie powróciła na matury rok temu, i dziś panuje na dobre nad wszystkimi maturzystami. A to, że królowa potrafi być wredna, to najlepiej widać na powyższym obrazku. Oto najbardziej podstępny - moim zdaniem - ze wszystkich matematycznych wzorów, jakie istnieją. A spróbujcie o nim zapomnieć - wtedy "znów za rok matura..." :-)
czwartek, 20 stycznia 2011
Czerwone słonie
A potem, dziesiątki, jak nie setki takich słoni zobaczyłem od razu pierwszego dnia mojego pobytu w Kenii, w parku narodowym Tsavo East. A to był dopiero pierwszy dzień! Później jeszcze nie raz na własne oczy oglądałem rzeczy, o których wcześniej tylko czytałem nie kryjąc zdumienia.
Oglądałem i robiłem zdjęcia. Mnóstwo zdjęć. Póki co porcję czerwonych słoni możecie obejrzeć w mojej galerii na flickr.com (klikać tutaj).
piątek, 14 stycznia 2011
dwa tygodnie lata w środku zimy - sezon 2
Kilka dni temu wróciłem i potwierdzam: to działa! Czuję w sobie tyle energii, że starczy mi jej przynajmniej do Wielkanocy.
Zdecydowanie polecam wszystkim to uczucie! Jest bezcenne :-)
sobota, 20 listopada 2010
Burano
Leży bowiem zaledwie siedem kilometrów od Wenecji. Jest maleńką wysepką na Lagunie Weneckiej (naprawdę maleńką, ma jakieś czterysta metrów średnicy zaledwie). I w porównaniu z Wenecją najzwyczajniej w świecie ginie. Wenecję znają wszyscy, jeżdżą tam wszyscy, marzą o niej wszyscy. To Wenecja jest w programach biur podróży, to ona zajmuje lwią część przewodników turystycznych. A Burano - dla niego miejsce jest gdzieś na marginesie, może jakieś pół szpalty na przedostatniej stronie.
Uważam taki stan rzeczy za trochę niesprawiedliwy. Wyspa Burano, ze swoimi kolorowymi domkami, malowniczymi kanałami i kameralnymi uliczkami, jest prawdziwą perełką. Ale może to i lepiej, że cały świat nawiedza właśnie Wenecję. Dzięki temu perełka leżąca na uboczu dłużej zachowa swój niepowtarzalny urok.
piątek, 12 listopada 2010
Gotyk inside
Gotyk jest szalenie fotogeniczny :-)
poniedziałek, 1 listopada 2010
Cmentarz żydowski w Radomsku
Macewy, jak zwykle w takich miejscach opuszczone i pozostawione same sobie, chylą się w charakterystyczny sposób ku ziemi. Nie ma zniczy ani kwiatów, są za to kamyki na grobach. Cmentarz jest zarośnięty i dość nieprzystępny. Ale klimat ma niesamowity.
piątek, 29 października 2010
Warchoł w lusterku
Letnie popołudnie, jedna z głównych arterii komunikacyjnych Krakowa. Na pobliskim rondzie odbywa się gigantyczny remont, więc ulice dojazdowe są pozwężane. Tworzą się długie korki. Tubylcy wiedzą, że lewy pas za chwilę się skończy, więc wszyscy grzecznie jadą prawym. Niestety, zdarzają się czasem nierozgarnięci przyjezdni, lub co gorsza jacyś cwaniacy, którzy próbują ominąć korek i dolecieć lewym pasem szybciutko aż do samego zwężenia. Niedoczekanie!
Na szczęście jest bat na takich spryciarzy. Spontaniczna koalicja dwóch TIRów, jadących koło w koło obok siebie zadba o to, aby żadne auto nie przecisnęło się lewą stroną. TIR na lewym pasie mógłby pojechać szybciej, ale nie. On będzie solidarnie wlókł się obok swojego partnera uwięzionego na prawym pasie. A wszyscy kozacy cwaniacy - za nim.
Ten kierowca to niewątpliwie bohater polskich szos. Godny spadkobierca Rejtana, urodzony orędownik liberum veto, potomek zaściankowej szlachty na zagrodzie równej wojewodzie, kwiat polskiego warcholstwa. Niech sobie zachód jeździ na zakładkę/jodełkę/zamek - jak zwał tak zwał, jedno gówno. W Polsce jak ma być zwężenie, to NIKT nie będzie śmigał drugim pasem. Choćby korek miał sięgać spowitych mrokami średniowiecza głębin wielickiej kopalni!
Gdyby ktoś z czytelników chciał dowiedzieć się czgoś więcej o naszym gieroju, to jego ciężarówka nosiła logo firmy Excellent produkującej wyposażenie wnętrz i miała numer rejestracyjny KR 7213L. Kto wie, może i wam ten excellent driver pomoże kiedyś w trudnej sytuacji na drodze...
środa, 27 października 2010
Placyk nocą
Myślicie, że normalny placyk manewrowy jest trudny?
To spróbujcie zaparkować w kopercie zupełnie po ciemku, w dodatku gdy słupki ledwo sięgają do kolan. Takie między innymi atrakcje czekały na uczestników nocnego (a jakże) maratonu blogerów, w którym uczestniczyłem w miniony weekend w Mikołajkach.
OK, przyznaję się bez bicia: jeden słupek potrąciłem. Pan instruktor orzekł, że normalnie to bym po prostu stracił lusterko. Na szczęście na tym placyku nie było normalnie :-)
poniedziałek, 25 października 2010
Nocny maraton blogerów 2010
Pamiętacie taki tekst z "Lejdis"?:
"I kto to mówi... dorosły facet, który popierdala w todze i myśli, że jest Rzymianinem. Pije wodę z kałuży, napierdala mieczem i gardzi łącznością telefoniczną. Kretyn."
Zakładam, że większość społeczeństwa podobnie myśli o kondycji umysłowej grupki zapaleńców, którzy jadą autokarem na drugi koniec Polski, aby przez całą noc wspólnie co robić?
Blogować!
Tak, blogować. Pisać wielkiego wspólnego blogaska i dodawać sobie nawzajem komcie. A od tego roku również klikać innym w lubięto, bo teraz fejsbuk jest trendy.
Chore, prawda?
A jednak i ja tam byłem, i blog prowadziłem, i fotografowałem, i do rana wytrwałem. I nawet nagrodę w nagrodę dostałem.
I w przyszłym roku też pojadę! :-)